Michał Guja zrobił różnicę

SOKÓŁ Kocmyrzów – ORZEŁ Piaski Wielkie 5:0 (3:0)

1:0  Michał Guja 17’

2:0  Michał Guja 38’

3:0  Mark Osei Assinor 41’

4:0  Michał Guja 75’ z rzutu wolnego

5:0  Szymon Pietrzyk 90+3’ z rzutu karnego

SOKÓŁ: Przybyś – Pasionek, Cholewa, Orłowski, Urbaniec (82’ Korneluk), Stec (60’ Świeca), Pietrzyk, Motłoch (60’ Targosz), Guja (82’ Brak), Osei Assinor, Zawrzykraj (86’ Korfel).

ORZEŁ: Marynowski – Michura (69’ M. Feret), Piekarski (57’ Tatar), Uwakwe, Kret, Kądziołka (46’ Mazur), Sulima, Ł. Feret (61’ Kozik), Śliski, Wcisło, Ciesielski (80’ Jeż).

Żółta kartka: Osei Assinor (Sokół).

Sędziowała Magdalena Syta z Krakowa.

Po ubiegłotygodniowym, wysokim zwycięstwie nad Węgrzcanką kibice Orła liczyli, że w Kocmyrzowie ich ulubieńcy potwierdzą dobrą formę. Niestety srogo się zawiedli. Sokół Kocmyrzów pokonał Orła 5:0.

Choć wynik tego meczu sugeruje dominację gospodarzy to absolutnie tak nie było.

W meczu z Orłem miejscowi posiadali jednak w swoim składzie zawodnika, który zrobił różnicę. Michał Guja, bo o nim mowa, to zawodnik, który ma za sobą lata gry w Hutniku Kraków, a także w Okocimskim Brzesko czy Wieczystej Kraków. Jego doświadczenie i umiejętności pozwalają mu na przesądzenie wyniku nie jednego meczu na tym poziomie rozgrywkowym. I tak było tym razem.

Orzeł rozpoczął mecz odważnie. Drużyna z Niebieskiej utrzymywała się przy piłce i próbowała konstruować składne akcje. W 5 minucie meczu na bramkę Piotra Przybysia strzelał Jakub Sulima, a chwile później uderzenie Macieja Śliskiego z pola karnego zostało zablokowane przez obrońców Sokoła.

W 8 minucie gry po raz pierwszy dał o sobie znać Michał Guja. Przedarł się prawa stroną na wysokości pola karnego i mocno strzeli z ostrego kąta. Z odległości trybun wydawało się, że Karol Marynowski sięgną piłki i końcami palców skierował ją na rzut rożny. Jednak prowadząca te zawody Pani Magdalena Syta nie przyznała po tej akcji piłki gospodarzom.

W 17 minucie gry Sokół objął prowadzenie. Miejscowi wykonywali wrzut z autu na wysokości narożnika pola karnego gości. Piłka trafiła na 7 metr do niepilnowanego Michała Gui, który pewnym strzałem z lewej nogi umieścił ją w bramce.

Po zdobyciu gola zarysowała się lekka przewaga gospodarzy. Zdecydowanie w pole karne Orła próbowali wbiegać z piłką Mark Osei Assinor i Mateusz Stec, ale obrońcy Orła za każdym razem ratowali sytuację.

W 38 minucie znów dał o sobie znać Michał Guja. Po rozegraniu  przez graczy Sokoła rzutu rożnego, piłka trafiła przed pole karne pod but pomocnika gospodarzy. Ten strzelił bez namysłu i było 2:0.

Wyraźnie podrażnieni takim obrotem sprawy zawodnicy Orła ruszyli do odrabiania strat. Mocny strzał na bramkę Sokoła oddał Mateusz Ciesielski, ale Piotr Przybyś nie dał się zaskoczyć. Zaangażowani w akcje ofensywne gracze Orła dali się zaskoczyć kontratakiem. W 41 minucie, pochodzący z Ghany, Mark Osei Assinor wykończył akcję swojej drużyny zdobywają trzecią bramkę dla gospodarzy.

Po przerwie drużyna trenerów Radosława Kolańskiego i Roberta Nowaka próbowała jeszcze odwrócić losy meczu. Sztab trenerski wprowadził korekty w składzie i Orzeł przejął inicjatywę. Ale zadowoleni z prowadzenia gracze Sokoła postanowili bronić korzystnego rezultatu.

W 60 minucie Orzeł miał świetna okazję do zdobycia gola. Mateusz Ciesielski mocno dograł piłkę wzdłuż bramki Sokoła, ale nikt z jego kolegów nie zamknął tej akcji.

W 68 minucie, w sytuacji jeden na jeden, uderzał Wiktor Mazur, jednak Piotr Przybyś był czujny. Jeszcze w 72 minucie w zamieszaniu pod bramka Sokoła, strzelali kolejno Maciej Śliski, Mateusz Ciesielski i Wiktor Mazur, ale obrońcy blokowali ich strzały. Swoich sił z rzutów wolnych próbowali jeszcze Jakub Sulima i Maciej Śliski, bez powodzenia.

W 75 minucie, jedna z nielicznych akcji gospodarzy w tej części gry zakończyła się faulem przed linią pola karnego Orła. Do piłki podszedł „Gujowy” i precyzyjnym strzałem umieścił ją w bramce.

W doliczonym czasie gry padła jeszcze piąta bramka. Wbiegający w pole karne Orła Paweł Pasionek był powstrzymywany przez Mateusza Fereta. Sędzia Magdalena Syta początkowo nie zareagowała na upadek obrońcy Sokoła, ale wobec wyraźnej sygnalizacji swojego asystenta przyznała rzut karny gospodarzom.

Pewnym strzelcem „jedenastki” był Szymon Pietrzyk, który ustalił w ten sposób wynik meczu.

Następnym przeciwnikiem Orła będzie beniaminek z Chełmka. Ten mecz będzie okazją dla graczy z Niebieskiej na rehabilitację.

marber